16 sie 2011

I love you Phoebe Philo



Juergen Teller dla Céline. Wiosna 2010.

Powrót płaszcza o prostym kroju, spodnie dzwony i sukienki o oszczędnym kształcie należy przypisywać właśnie jej zasługom. Torebki Boston Bag i wspaniała Classic Box, które ujrzały światło dzienne niecałe dwa lata temu, teraz są już mianowane klasykami dekady. Wszystko to uwielbiane i powielane na wszelkie możliwe sposoby, okrzykiwane nową modą i kopiowane kilogramami przez sieciówki, a nawet samych "kolegów" po fachu ((Michael Kors, czy Hannah McGibbon (jeszcze przed stratą posady) załapali bakcyla nowego minimalizmu kilka sezonów później)). Na czym polega fenomen tej kobiety? Łączy prostotę z funkcjonalnością zapominając o nudzie, a pamiętając o ponadczasowości. Ta ostatnia odgrywa tu najważniejszą rolę. Styl Phoebe można swobodnie mianować klasyką XXI wieku, o której mówić będą następne pokolenia.


Jesień 2011.
Choć wzornictwo projektantki z pewnością nie polega na efekciarstwie, Philo lubi zaskakiwać bawiąc się wzorami oraz tkaninami. Prym wiedzie tutaj skóra (mianowicie marka Céline od zawsze słynęła z wyrobów ze skóry). Wypuszczając na wybieg swoją pierwszą kolekcję prêt-à-porter pełną skórzanych bluzek i spódnic lejących się w beżach i karmelach, projektantka wyszła poza kanon skórzanych dodatków. Rezultat: sukces. Słynny, piżamowy zestaw w etniczne wzory z ostatniej, wiosennej kolekcji, czy sukienka nastroszona piórami z przed-jesieni 2010 pozornie wydawałyby się nie wpisywać w estetykę marki, mimo to umiejętnie tworzą spójną całość jednocześnie dbając o rozgłos. Najnowszy hit: transparentny płaszcz niczym z gumy zestawiony z kwiecistym garniturem. Domeną projektantki są jednak proste sukienki, kobiece, pensjonarskie kitle. Z kieszeniami, skórzanymi na zewnątrz lub ukrytymi w biodrach, o praktycznym kroju, często z długim rękawem i obowiązkowo ze stuprocentowej bawełny. Idealna petite robe noire.


Céline na modowej osi czasu. Resort 2010 - resort 2012
Wkład Philo dla domu mody Céline jest nieoceniony. Brytyjka otrzymując nagrodę projektanta roku w plebiscycie Fashion Awards 2010 tylko przypieczętowała swój sukces. Sama, bardzo skromna, przyznaje, że nie planowała żadnej rewolucji. Kobieta projektująca dla kobiet. Rewolucjonistka mimo woli. Twórczyni nowego minimalizmu. Zawładnąć nad współczesną modą próbowało już wielu, jednak nikt wcześniej nie spotkał się z tak pozytywnym odzewem. I to ze strony tak szerokiej publiki. Projektantów, tych szczególnie wybitnych, dziś tak naprawdę jest niewiele. Miuccia Prada, Alber Elbaz, Nicolas Ghesquière, Marc Jacobs, Raf Simons... Phoebe, choć z nieco mniejszym dorobkiem, zdecydowanie należy do grona tych wyroczni. Prostotą myślenia i konsekwencją wykonania zachwyca i zachwycać będzie nas jeszcze długo. Bowiem jeszcze nie wszystkie karty zostały rozdane.


__________________________________________________________________________________________
Phoebe Philo - po skończonej w 1996 roku londyńskiej szkole Central Saint Martins, Philo pracowała ze Stellą McCartney. Kolejny krok i sukces to szefowanie w domu Chloé, z którego projektantka zrobiła bardzo modną markę na przełomie wieków. Po kilkuletniej przerwie na dom i rodzinę, w 2009 roku Bernard Arnault, szef LVMH powierzył Phoebe Philo Céline, dowodząc po raz kolejny, że ma dar do obsadzania ważnych stanowisk w swojej luksusowej stajni.

3 komentarze:

kelly pisze...

Uwielbiam ten styl, minimalizm, który zawsze będzie w modzie. Nie wszystkie propozycje marki są dla mnie do przyjęcia jako część garderoby (tzn byłyby, gdybym była milionerką), ale nad wszystkimi mam ochotę zatrzymać się na dłużej.

Salonsens pisze...

Ja też uwielbiam ten styl!!!! Najbardziej torby Celine!

Cytrynada pisze...

fajna kurtka:) pozdrawiam:)