Po nieco monochromatycznym, wiosennym couture i jeszcze bardziej monotonnym jesiennym prêt-à-porter w ostatniej kolekcji Karl powrócił z głową pełną pomysłów. Karl, jakiego dobrze znamy za czasów, gdy zachwycał wszystkim co stworzył. W haute couture na jesień widzimy kontynuacje inspiracji carską Rosją, jest też charakterystyczny futuryzm Lagerfelda, (chociażby z pamiętnej wiosny 2007). Długość mini z przodu, maxi zaś z tyłu, nieodłączne garsonki, fantastyczne sukienki i zdecydowanie najlepsze fryzury wśród kilku ostatnich sezonów. Plus doborowa muzyka, kasting i scenografia, w tym sezonie w centrum Grand Palais stanęły ogromne, białe flakony perfum N°5. Jestem zauroczony i z niecierpliwością czekam na całe wideo z pokazu. Jeżeli ktoś dotąd mówił o rzekomej emeryturze Lagerfelda, powinien się nad tym głęboko zastanowić. Karl to elektrownia napędzająca światową modę i pewnie jeszcze nieraz zachwyci nas swoim geniuszem ;)
update: do sieci trafił mały making of jednego ze strojów. Zdecydowanie polecam oberjrzenie i wolę nie myśleć ile ludzkiej pracy trzeba było włożyć w stworzenie całej kolekcji.




Lara "torcik weselny" Stone i Baptiste Giabiconi
Givenchy
Tisci po raz kolejny nie zawiódł utwierdzając mnie w przekonaniu, że jest w ekipie najbardziej wpływowych facetów rządzących modą. Tym razem (tak samo jak w męskiej wiośnie) inspiracją była marokańska kultura. Włosy modelek stały się kruczoczarne, pokaz zaczął się od defilady strojów w kultowej czerni. Największe wrażenie zrobiły zbrojne naszyjniki na Letici Alterbernd i Ana Carolina Reis. Oprócz tego genialne sukienki, zarówno te z kolorowymi emblematami i robiąca furorę suknia z cieniowanym krwistym dołem, jak i śnieżnobiałe suknie ślubne z tiulowymi welonami i koronami Statuy Wolności. Do tego nietypowa lokalizacja i świetna muzyka.




^photos via Jak&Jil
Jean Paul GaultierI choć w tym sezonie haute couture Gaultiera nie należy do jego najlepszych kolekcji, inspiracja Hollywoodem (sukienka z taśmy filmowej !) i Lady Gagą nawet do mnie trafia i zaczynam to coraz bardziej lubić. Ba, chyba nawet kochać. Oprócz gwiazd czerwonego dywanu widzimy nowobogackie divy, tajemnicze bizneswoman, a nawet boginie terenów podwodnych, innymi słowy syreny (które zresztą i tak nie dorównają tym z genialnej wiosny 2008). Kolekcja jest dość różnorodna, tak samo rzecz ma się z charakteryzacją. Pokaz otworzyła sama Lara Stone w roli Brigitte Bardot.




boski Gaultier
Oprócz tego...John Galliano po raz kolejny udowodnił, że w kolekcjach Diora potrafi tylko odgrzewać stare kotlety.
Po pierwszym przejrzeniu kolekcji miałem pewność, że po raz kolejny zmieniono dyrektorów artystycznych domu mody Valentino. Jednak Maria Grazia Chiuri i Pier Paolo Piccioli o dziwo zrezygnowali z tandetnego looku na cześć koronek i delikatnej elegancji. Mimo wszystko to już nie to samo co projekty mistrza Garavaniego. Nie znosił on minimalizmu, także jeżeli chodzi o kolory. W ostatnim couture zrezygnowano nawet z ukochanej czerwieni, a cała kolekcja przewija się w barwach beżu i czerni.
Elie Saab nawet niezaawansowanemu osobnikowi interesującemu się modą do złudzenia przypomina zeszłe couture Chanel w bieli od a do z (choć i tak nie zaprzeczam urody kilku projektom Elie).
I oczywiście Christian Lacroix. Jego pokaz był jedną z najbardziej wzruszających i emocjonalnych chwil minionego sezonu haute couture. Dzięki zbiorowej woli i dobroczynnym szwaczkom jego projekty mogliśmy zobaczyć na wybiegu. Mimo upadłości domu mody Lacroix ja wciąż mam nadzieję, że nie po oraz ostatni.

Źródła zdjęć: tfs; jak&jil
























