czwartek, 9 lipiec 2009

Podsumowanie jesiennego haute couture

Chanel
Po nieco monochromatycznym, wiosennym couture i jeszcze bardziej monotonnym jesiennym prêt-à-porter w ostatniej kolekcji Karl powrócił z głową pełną pomysłów. Karl, jakiego dobrze znamy za czasów, gdy zachwycał wszystkim co stworzył. W haute couture na jesień widzimy kontynuacje inspiracji carską Rosją, jest też charakterystyczny futuryzm Lagerfelda, (chociażby z pamiętnej wiosny 2007). Długość mini z przodu, maxi zaś z tyłu, nieodłączne garsonki, fantastyczne sukienki i zdecydowanie najlepsze fryzury wśród kilku ostatnich sezonów. Plus doborowa muzyka, kasting i scenografia, w tym sezonie w centrum Grand Palais stanęły ogromne, białe flakony perfum N°5. Jestem zauroczony i z niecierpliwością czekam na całe wideo z pokazu. Jeżeli ktoś dotąd mówił o rzekomej emeryturze Lagerfelda, powinien się nad tym głęboko zastanowić. Karl to elektrownia napędzająca światową modę i pewnie jeszcze nieraz zachwyci nas swoim geniuszem ;)
update: do sieci trafił mały making of jednego ze strojów. Zdecydowanie polecam oberjrzenie i wolę nie myśleć ile ludzkiej pracy trzeba było włożyć w stworzenie całej kolekcji.




Lara "torcik weselny" Stone i Baptiste Giabiconi

Givenchy
Tisci po raz kolejny nie zawiódł utwierdzając mnie w przekonaniu, że jest w ekipie najbardziej wpływowych facetów rządzących modą. Tym razem (tak samo jak w męskiej wiośnie) inspiracją była marokańska kultura. Włosy modelek stały się kruczoczarne, pokaz zaczął się od defilady strojów w kultowej czerni. Największe wrażenie zrobiły zbrojne naszyjniki na Letici Alterbernd i Ana Carolina Reis. Oprócz tego genialne sukienki, zarówno te z kolorowymi emblematami i robiąca furorę suknia z cieniowanym krwistym dołem, jak i śnieżnobiałe suknie ślubne z tiulowymi welonami i koronami Statuy Wolności. Do tego nietypowa lokalizacja i świetna muzyka.



^photos via Jak&Jil
Jean Paul Gaultier
I choć w tym sezonie haute couture Gaultiera nie należy do jego najlepszych kolekcji, inspiracja Hollywoodem (sukienka z taśmy filmowej !) i Lady Gagą nawet do mnie trafia i zaczynam to coraz bardziej lubić. Ba, chyba nawet kochać. Oprócz gwiazd czerwonego dywanu widzimy nowobogackie divy, tajemnicze bizneswoman, a nawet boginie terenów podwodnych, innymi słowy syreny (które zresztą i tak nie dorównają tym z genialnej wiosny 2008). Kolekcja jest dość różnorodna, tak samo rzecz ma się z charakteryzacją. Pokaz otworzyła sama Lara Stone w roli Brigitte Bardot.




boski Gaultier
Oprócz tego...

John Galliano po raz kolejny udowodnił, że w kolekcjach Diora potrafi tylko odgrzewać stare kotlety.

Po pierwszym przejrzeniu kolekcji miałem pewność, że po raz kolejny zmieniono dyrektorów artystycznych domu mody Valentino. Jednak Maria Grazia Chiuri i Pier Paolo Piccioli o dziwo zrezygnowali z tandetnego looku na cześć koronek i delikatnej elegancji. Mimo wszystko to już nie to samo co projekty mistrza Garavaniego. Nie znosił on minimalizmu, także jeżeli chodzi o kolory. W ostatnim couture zrezygnowano nawet z ukochanej czerwieni, a cała kolekcja przewija się w barwach beżu i czerni.

Elie Saab
nawet niezaawansowanemu osobnikowi interesującemu się modą do złudzenia przypomina zeszłe couture Chanel w bieli od a do z (choć i tak nie zaprzeczam urody kilku projektom Elie).

I oczywiście Christian Lacroix. Jego pokaz był jedną z najbardziej wzruszających i emocjonalnych chwil minionego sezonu haute couture. Dzięki zbiorowej woli i dobroczynnym szwaczkom jego projekty mogliśmy zobaczyć na wybiegu. Mimo upadłości domu mody Lacroix ja wciąż mam nadzieję, że nie po oraz ostatni.


Źródła zdjęć: tfs; jak&jil

poniedziałek, 6 lipiec 2009

V!

Gdy francuski Vogue funduje sobie przerwę wydając na rynek wydanie dwumiesięczne, piśmiennym must-havem na lipiec staje się nic innego jak...


V magazine! Z fantastycznie prezentującą się w zupełnie innym, ostrzejszym wydaniu Cameron Diaz. Choć z reguły do owej pani wielką sympatią nie władam, przed obiektywem Merta i Marcusa spisała się naprawdę wyśmienicie. Gdy w grę wchodzi stylizacja z kaloszami i spodenkami od Prady oraz stożkowym, ekscentrycznym stanikiem, czuję się jeszcze bardziej oczarowany!

Co znajdziemy w środku? Oprócz kontynuacyjnej sesji z boską Cameron...


A touch of class i mój ostatni obiekt westchnień, a mianowicie Iris Strubegger w ciekawych stylizacjach Oliviera Rizzo opierających się na perełkach jesiennego prêt-à-porter ze wspomnianym hitem numeru fisher boots i na wierzch naciągniętymi kabaretkami.

(kliknij, aby przejść do skanów)
Eight Portraits Davida Simsa inspirowane jesienną ekologią McQueena oraz...


(uwaga!) Lady Gagę we własnej osobie. Jak się okazuje: nie taką straszną, jak ją malują...

Źródła zdjęć: tfs, stylefrizz.com

czwartek, 2 lipiec 2009

Summertime

FV zapowiada swój zastój na najbliższy tydzień. Do zobaczenia w przyszły czwartek z nowymi wrażeniami po jesiennym haute couture.








archiwalna kampania Prady ze wspaniałej wiosny 2001 idealnie wpisująca się zresztą w ostatnie klimaty
source

poniedziałek, 29 czerwiec 2009

Man in Paris

Męski tydzień mody w Paryżu oficjalnie uznany za zamknięty. W porównaniu z poprzednim podsumowaniem będzie mniej chronologicznie i wylewnie, a to wszystko przez mój (co prawda krótki, ale zawsze) wakacyjny wyjazd. Nie lubię mieć zaległości, tym bardziej jeżeli chodzi o pokazy. Poniżej subiektywna, najlepsza trójka.

Riccardo Tisci po nie do końca sytej jesieni (męskiej) powrócił z głową pełną pomysłów fundując nam fantastyczną, elegancką, a zarazem luźną i niesztampową kolekcję na wiosnę. Świetnie skrojone i lekko zmodyfikowane garnitury, szerokie w biodrach spodnie, charakterystyczne czarno-białe nadruki i szerokie inspiracje kulturami Afryki z dodatkowo świetnym kastingiem (no, może z wyjątkiem Jesusa Luza). Wszystko oprawione typową dla męskich linii Givenchy sylwetką. Uwielbiam to połączenie oversize'owej góry z przeładowanym dołem, gdzie szerokie szorty i ciężkie buciory spotykają się z legginsami i skrępowanymi skarpetami. Odrażająco? Wręcz przeciwnie. To inne spojrzenie na męską modę, rezygnacja z rurek i obcisłych t-shirtów na rzecz niewymuszonej elegancji. Będę czerpać bezgranicznie!


Spódnice i gorsety na męskim pokazie? Jak najbardziej tak. Gaultier sięgną po przechadzający się po Paryżu w niebotycznych szpilkach (na wybiegu w trampkach) model współczesnego osobnika płci męskiej i trzeba przyznać, że wyszło mu to naprawdę świetnie. Ktoś powiedziałby, że to zniewieściałe i perwersyjne. W gruncie rzeczy na takie stylizacje stać tylko prawdziwych mężczyzn, a granica płciowości ubrań już od dłuższego czasu jest coraz mniej widoczna. Jak prezentuje się cała reszta? To klasyka w unowocześnionym wydaniu.


Naturalnie męski tydzień mody nie mógł obyć się bez kolekcji Lanvin. Brytyjski mundurek spotyka się z imprezowymi latami siedemdziesiątymi. Męski glamour. Doborowa scenografia, wystylizowani modele z niezapomnianym wąsikiem i bujną czupryną oraz oczywiście ubrania. Zestawy z kamizelkami, wszędobylska satyna i poliester, wyborne kurtki oraz trencze, skóra, obszerne spodnie, pasiaste krawaty i koszule, innowacyjne garnitury, świetna paleta barw + niezbędne dodatki z daszkami i okularami-muchami na czele prezentowały się fantastycznie.


Oprócz tego całkiem sympatyczne Louis Vuitton Jacobsa z miłymi niespodziankami w postaci akcesoriów. Powalające na kolana stylizacje Johna Galliano. Pozornie nudna, jednak w gruncie rzeczy intrygująca i ciekawa kolekcja Pilatiego dla domu mody Yves Saint Laurent. Klasyka w wykonaniu Notena oraz (uwaga) debiut(?) Nicolasa Ghesquièra w odrębnej linii Balenciagi dla mężczyzn.

Źródło zdjęć: tfs

środa, 24 czerwiec 2009

Męski tydzień mody w Mediolanie

...na wiosnę 2010. Niestety (?), czas płynie nieubłaganie.


Angela Missoni w finale swojego pokazu

Zaczęło się naturalnie od włoskiego duetu Domenico Dolce i Stefana Gabbany, którzy tym razem nie wykazali się swoim geniuszem. Pokazali co prawda niezłą, ale i tak dość banalną i mało odkrywczą jak na swoje możliwości kolekcję. W porównaniu do zeszłej wiosny - na pewno. Ciut lepiej było trzy dni później w linii D&G. Również z porwanym jeansem i lookiem na maczo, tym razem w nieco bardziej zachodnich klimatach rodeo. Następnie przyszła pora na Jil Sander z modelami ściętymi na pazia, ubranych w minimalistyczne garnitury i koszule w malowane postacie. To wszystko w znacznej większości w nieskazitelnej bieli. Bez względu na to co stanie się w Paryżu, zapewne do mojej ulubionej piątki powędruje pokaz Angeli Missoni. Projektantka stworzyła bardzo wiosenną, wygodną i w miłych dla oczu kolorach kolekcję, ponadto ze świetnym finałem. Na propozycje dla mężczyzn Christophera Baileya w kolekcjach Burberry zazwyczaj jestem pozytywnie nastawiony. Tak też było tym razem. Jest bardziej nowocześnie niż zeszłoroczną, kwitnącą wiosną. Głównym motywem okazały się... pasy przewijające się w całej kolekcji począwszy od scenografii, kończąc na ubraniach.


Jil Sander

Niedziela to ciągłe czekanie na kolekcję McQueena. Zanim zdjęcia jego projektów ukazały się dopiero dzień później, czekało na nas jeszcze kilka pokazów. Współczesny dandys w czarno-bieli z naprawdę fan-ta-sty-cznej kolekcji Gianfranco Ferré. Odmienione w dobrym, nowoczesnym kierunku Versace i oczywiście Gucci z kilkoma swetrzyskami-koszmarami. Na deser kontrowersyjna kolekcja Vivienne Westwood. Tylko niej skarpetki z palcami noszone do sandałów i samych slipów, macho z doczepionym kwiatkiem we włosach oraz kilka(naście) innych stylizacji ujdą na sucho. Uwielbiam ten pokaz, ten humor i zabawę modą!


mężczyzna okiem Vivienne Westwood

Poniedziałek = Prada. Jeszcze przed nią pierwsze spojrzenie na dzieła Alexandra. Szkoda, że obyło się bez pokazu połączonego z damskim resortem (co miało miejsce rok temu), jednak widząc to artystyczne wyżycie się farbami na fantastycznych garniturach, butach i koszulach, nie można czuć się zawiedzionym. Tym bardziej, jeżeli zrobił to właśnie McQueen. A Miuccia? Jest dobrze, widzimy jak zawsze świetnie skrojone garnitury, kilka charakterystycznych dziwaczności. Kardigany bez rękawów, krótsze niż dotychczas spodenki noszone do marynarek, transparentności, nietypowe kapelusze, jednak to wszystko bez większych zachwytów. Kontynuacja jesiennego dandysa z ubogą paletą barw (a właściwie ich brakiem) nie była najlepszym wyjściem. Brak tego charakterystycznego feminizmu z którym projektantka patrzyła na męską modę. Który od zawsze odznaczał się w jej projektach w minionych sezonach. I chociaż Miuccia nie pokazała wszystkiego na co ją stać, w żadnym wypadku nie czuję się zawiedziony. Zachęcająca scenografia w postaci ścian z przemawiającymi hasłami i małymi okienkami(?) dla widowni, wybieg w szachownicę oraz idealnie dobrana muzyka były świetnym tłem dla kolekcji. Z niecierpliwością czekam na zachwycającą linię damską.


Prada

Wtorek to ostatni dzień męskiego tygodnia mody w Mediolanie i kilka niszowych pokazów z coraz to bardziej zapomnianym Armanim i perwersyjnym Dsquared² na czele. Tym akcentem zakończmy to podsumowanie. Przed nami Paryż! Na kogo liczę najbardziej? Tisciego dla Givenchy, Dries Van Notena i naturalnie kolekcję Lanvin.

Źródło zdjęć: tfs

niedziela, 21 czerwiec 2009

Bday

Dokładnie rok temu, dwudziestego pierwszego czerwca, Fashion Voyage dało swoje pierwsze oznaki życia...

Image Hosted by ImageShack.us

W ciągu tych dwunastu miesięcy sporo się nauczyłem. Już wiem, że Pradą i Miu Miu opiekuje się ta sama, boska Miuccia. Że Lagerfeld nie jest niemieckim reżyserem, a szanowanym na całym świecie projektantem (nie przesadzając, to raczej miało miejsce dwa lata temu ;). Początki bywały różne, bo jak wiadomo, w archiwach mieści się wiele koszmarów. O czym pisałem? Mam za sobą zrelacjonowane dwa sezony, dwa resorty i jeden pre-fall. Kampanie reklamowe, style gwiazd, sprawy modelingu, trendy, modowe wydarzenia i zupełnie niezwiązane z najświeższymi niusami bełkoty. To wszystko napisane moim subiektywnym okiem z niekoniecznie typowo męskim podejściem. Jak prezentuje się ilość zgromadzonych tutaj postów? Łącznie z dzisiejszym to okrągła dwusetka. Dziękuje ogromnie wszystkim czytelnikom i komentującym. Zarówno tym udzielającym konstruktywne porady, jak i całkiem miłe komplementy dające dużo motywacji. Tak naprawdę bez Was ten blog nie miałby większego sensu, a ja całej satysfakcji. Chylenie czoła należy się także ekipie vogue.fora.pl, bez której najpewniej to wszystko by nie powstało oraz innym blogerom - w tym silnie zrzeszonej grupie rodzimych szafiarek i Ewie, która zaproponowała mi współpracę w niedawno powstałym Dilemmasie. Tak więc, Drodzy Czytelnicy, mamy roczek! A ja sobie i Fashion Voyage życzę kolejnego, jeszcze bardziej owocnego roku.

source

sobota, 20 czerwiec 2009

Choo, Choo!

Czyli Jimmy Choo dla H&M zaprzystępnącenę.

I chociaż nie jestem fanem niskiej szpilki i typowego czuba (co prawda opis ten ma się nijak do umieszczonego poniżej zdjęcia, jednak projekty z metką Choo kojarzą mi się głównie z bazarowym blichtrem), a zamiast owej marki prędzej widziałbym Louboutin (wiadomo), warto wspomnieć o tym całym przedsięwzięciu.

Dyrektorzy kreatywni Jimmy Choo posunęli się o krok dalej oferując koncernowi H&M oprócz damskich torebek i butów kolekcję ubrań dla kobiet oraz dodatki dla mężczyzn!

Image Hosted by ImageShack.us
kultowe już zdjęcie przewijające się od kilku dni na wszelakich źródłach modowych

Z doświadczenia wiadomo, że nie powinniśmy spodziewać się kokosów. Mimo wszystko, ciekaw jestem co z tej współpracy wyniknie. Mam także nadzieję, że ten nius jednocześnie nie wyklucza z całej gry Angeli Missoni. Ze zdecydowanie większym entuzjazmem czekam na jej propozycje.

source

Róisín

Nie wiem jak mogło jej tutaj zabraknąć. Nadrabiam więc zaległości. Dzisiejszy post będzie o nikim innym jak o...

Image Hosted by ImageShack.us
boska Róisín

Róisín Murphy. Kobieta o stu twarzach z niebywałym talentem i kilkoma naprawdę fantastycznymi kawałkami na koncie, a przede wszystkim (wiadomo - fashion) modowa ikona w jedynym w swoim rodzaju wizerunku scenicznym. Fanka mieszanki retro i kolorowych lat 80 ze szczyptą infantylności. Uzależniona od wszelkich nakryć głowy. Wiele kultowych stylizacji w teledyskach. Let Me Know i śmigająca Róisín w kanciastej pelerynie z idealnie prostopadłą fryzurą. Obszerny kostium 3d w szachownicę ze znanego wszystkim Overpowered oraz pełen perełek w postaci zeszłorocznej ekstrawagancji Vuittona, koronkowej sukienki vintage z falowanym kołnierzem i kultowej małej białej przy porannej kawce klip You Know Me Better. Nawet kontrowersyjne sukienki ze stelażami Viktora & Rolfa z jesieni 2007 są jej nie straszne ukazując światło dzienne jednej z nich na ulicy. Klasa, jak nic!


(kliknij, aby powiększyć)

Image Hosted by ImageShack.us

source, source, source, source, source, source, source, source & source